czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 2

Otworzyłam niechętnie oczy,  gdyż obudziło mnie oślepiające światło słońca, co zrozumiałe, bo za miesiąc lato. Wstałam i wzięłam telefon do ręki i odblokowałam ekran. Wyświetliła mi się godzina 6.24. Co?! Tak wcześnie?! Postanowiłam przypomnieć sobie co robiłam zeszłego wieczoru, bo ze wspomnieniami, przypomni mi się o której mniej więcej zasnęłam.
-Pakowanie się.
-Kłótnia z mamą.-To powiedziałam trochę ciszej i od razu zrobiło mi się smutno gdy te słowa padły w mojej głowie, odbijając się echem w każdy jej kąt sprawiając mi ból. Nie fizyczny, lecz psychiczny.
-Ucieczka z domu.-I znowu...Ból. Niewyobrażalny ból, który powoli i boleśnie wywiercał dziurę w mej psychice.
-Powrót do domu.
-Pobiegnięcie do pokoju.
-Dokończenie pakowania się.-O!!! I tu mam! To wytłumacza , czemu leżałam na podłodze, obok walizki a po podłodze wala się pełno ciuchów. Weszłam do mojej łazienki, zgarnęłam wszystkie moje kosmetyki takie jak: szampon, żel pod prysznic, krem do ciała, twarzy i rąk, szczotkę na końcu bo muszę umyć zęby, perfumy, wszystkie przyrządy do Make-up'u, dezodoranty, maszynka do golenia, iiii....chyba to wszystko. A pewnie coś mi po drodze się przypomni a jak coś to dokupię se wszystko co potrzebne na miejscu. Dziś wyjazd...cholernie się denerwuję. Jak mnie tam przyjmą? Poznam kogoś? To wszystko mnie niesamowicie przytłacza. Na ogół jestem dość towarzyska a jak się rozkręcę to potrafię robić rzeczy niemożliwe.Okaże się na miejscu. Lot mamy o 15.30, więc mam dużo czasu. Weszłam po kolei na fb, tt, gg itp., wyjęłam poprzednio schowane przeze mnie przyrządy do makijażu i z szafki wyjęłam zieloną bokserkę z logiem Avici'ego, krótkie, postrzępione jeansowe spodenki i miętowe new balancy i weszłam szybkim krokiem przez drzwi obok do mojej łazienki. Cholera...ale ja mądra! Chcę wziąć prysznic, ale wszystko zapakowałam do walizki. Przekręciłam blokadę drzwi, prowadzących do mojego pokoju. Weszłam do pokoju i...nagle zobaczyłam jakiegoś chłopaka siedzącego na moim biurku palącego papierosa. Był mniej więcej mojego wieku, może starszy o rok, dwa.  Skądś go kojarzyłam ale nie wiem skąd, bo chłopak miał głowię zwróconą w stronę moich 'niezawodnych' desek podłogowych które przy moim mniejszym drgnięciu zaskrzypiały. Chłopak momentalnie odwrócił głowę w moją stronę. Już wiem! Mieszka niedaleko mnie! Z trzy domy dalej. Z tego co wiem, jest anglikiem, a przyjechał tu do ciotki i ma na imię Luke. Miał kolczyk w wardze i brwi a włosy miał czarne i grzywkę. Jego oczy...hipnotyzująco-niebieskie. Patrzałam na niego ze strachem w oczach, już otwierałam buzię by zacząć krzyczeć, gdy ten jednym, szybkim susem znalazł się pięć centymetrów ode mnie i zasłonił mi usta dłonią.
-Csiiii, nie krzycz maleńka. Chyba nie chcesz mieć mojej ciotki na karku.-Zaśmiał się cicho, patrząc mi w oczy, zerwałam jego dłoń z moich ust, szybkim, gwałtownym ruchem i odsunęłam się od niego.
-Co ty tu robisz?! Jak ty tu wszedłeś?! Po co...-Nie mogłam dokończyć, bo ten mnie przywarł do ściany i przyłożył palec wskazujący do moich ust.
-Za dużo zadajesz pytań. Chyba się nie obrazisz jak posiedzę u ciebie parę godzinek com śliczna?-Powiedział, przybliżając się do mnie coraz bardziej, że już prawie się stykaliśmy ciałami-W tym czasie moglibyśmy się bliżej poznać. Nigdy nie było okazji.-Gdy jego twarz była, dosłownie milimetry od mojej, przejechał palcami po moim policzku a ja poczułam, jak przyjemny dreszcz przechodzi po moim ciele a motylki w brzuch zaczęły domagać się wolności. Ok, od zawsze mi się podobał, lubię takich 'niegrzecznych' a zresztą, przecież to diabeł w ciele anioła! Pewnie każda za nim szaleje. Po chwil zorientowałam się że patrzy w stronę moich warg a to oznacza tylko jedno...OMG, Nie nie nie! Musisz się Paulina ocknąć!Odepchnęłam go lekko ręką i odeszłam, próbując wyrównać oddech.
-Oszalałeś?Moja matka mnie zabije! A poza tym, skąd mam wiedzieć że mnie nie okradniesz albo skrzywdzisz co? Nie znam cię! A tak w ogóle, to czemu uciekałeś co?-Zawaliłam go tysiącem pytań. Ten jedynie słuchał i lustrował mnie wzrokiem całą. Spojrzałam na siebie, czy przypadkiem nie jestem nigdzie brudna, ale jak się zobaczyłam, myślałam że się spalę ze wstydu. Bluzkę miałam tak naciągniętą, ze widać było mi stanik, a materiałowe, ciasne spodenki, spokojnie mogły by robić za majtki. Ej, przecież ja dopiero co zaczęłam gimnazjum, a tu takie emocje?! I jeszcze on...jest tylko dwa lata starszy a po jego głowie krążą fantazje seksualne?! To chore, ten koleś jest na pewno zboczeńcem, czyhającym na nagie ciała młodych dziewczyn...A jak mnie zgwałci? Albo będzie mi groził śmiercią, jeśli nie dam się sfilmować nago? Łołołoł...Chyba za dużo telewizji się naoglądałaś, kończysz w tym roku 14 lat i masz prawo do uczuć a on 16 więc też ma prawo do takich myśli. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Luke, podszedł do mnie, chwycił za biodra i przyciągnął do siebie.
-Jak już mówiłem, za dużo pytań wychodzi z twoich malinowych usteczek. I nikt się nie dowie że tu jestem dopóki nie będziesz cicho. Wiesz, od pewnego czasu chciałem do ciebie zagadać, ale jakoś za rzadko się widywaliśmy. A teraz mam okazje...-pogłaskał mnie opuszkami palców od włosów do brody a ja tylko śledziłam jego czyny wzrokiem. W końcu zebrałam się na odwagę i odezwałam.
-Luke...Proszę posłuchaj mnie i się nie obraź. Podobasz mi się ale tak:
1.Dziś wyjeżdżam do końca wakacji
2.Znam cię TYLKO z widzenia
3.Jestem od ciebie młodsza
4.To może trochę zaboleć, ale jestem święcie przekonana że będziesz miał na mnie zły wpływ.
Na koniec przymknęłam oczy, by nie widzieć jego miny. Nie chciałam mieć wyrzutów sumienia że coś źle powiedziałam, zapamiętać jego oczu wypełnionych żalem do mnie.
Nagle poczułam że jego ręce zamiast mnie opuszczać, wędrują na moje plecy.
-Hehe, to chyba mnie nie znasz. Mnie nic nie jest w stanie wzruszyć lub zaboleć. Nie obchodzą mnie różnice między nami, jestem tu by cię lepiej poznać, zbliżyć się do ciebie. nie oczekuję nie wiadomo czego np.seksu, pornola itp. nie jestem taki choć na takiego mogę wyglądać.